EVERYDAYOFFICIAL

Warszawski sen - czyli weekend w Stolicy :)

WEEKENDOWY RELAKS W … WARSZAWIE

 

Naprawdę? W Warszawie? – spytała nas koleżanka. No tak. My, kobiety z Trójmiasta lubimy pojechać odpocząć do Warszawy, bo dla higieny umysłu warto raz na jakiś czas pojechać do Stolicy.

 

Akurat zaczął się weekend majowy i wyjechaliśmy w sobotę po południu, żeby uniknąć największych korków. Dopiero na trasie przypomniało się nam, że korki co prawda i tak są, ale w drugą stronę – nad morze ;) Oczywiście serdecznie współczuliśmy wszystkim kierowcom stojącym od kilku godzin na bramkach na autostradzie, jak i tym, którzy utknęli na zjeździe na Hel. No cóż. My w każdym razie mieliśmy niemal pustą drogę.

 

Warszawa to dla nas podróż sentymentalna. Mamy tutaj kilkoro przyjaciół, mieszkaliśmy tam kilka lat po skończeniu studiów i od zawsze bardzo lubiliśmy to miasto. Co roku przyjeżdżamy całą rodziną na majówkę do Józefosławia, żeby się prawdziwie zrelaksować: w gronie przyjaciół, przy przepysznym grillu i lampce wyyyybornego wina.

 

W niedzielę rano bierzemy szybki prysznic, malujemy oko Ji błyskawicznie lądujemy w Koszykach, które po przeprowadzonym kilka lat temu remoncie zyskały status miejsca absolutnie kultowego.  Na miejscu ciężko nie przyznać racji – Koszyki są faktycznie piękne. Architektura i historyczne detale hali zostały zachowane, a nowoczesne stoiska i restauracje wpisują się w urodę tego miejsca. Chciałoby się tylko, żeby nie było tak snobistycznie, ale cóż – Warszawa rządzi się swoimi prawami. :)


Wejście do Hali Koszyki

Pijemy kawę przy głównym barze – w hali jest dość ciemno, ale z górnych okien wpadają do środka promienie słońca, które punktowo rozświetlają wnętrze. 

Naszyjnik Agat, T-shirt Lena, spódnica Sonia – całość EVERYDAYOFFICIAL

 

Z Koszykowej idziemy spacerkiem na Mokotowską, na której swoje butiki mają między innymi Lidia Kalita, Robert Kupisz i L37, których buty po prostu uwielbiamy i kibicujemy w rozwoju tej polskiej marki. Po wielu latach nieobecności w Warszawie ulica Mokotowska pokazuje jak bardzo zmienia się rynek mody w Polsce – kiedyś można było tam kupić ubrania prawie wyłącznie zagranicznych marek, dzisiaj natomiast mamy się naprawdę czym chwalićJI niech tak zostanie. :)

Z Mokotowskiej przechodzimy przez Plac Trzech Krzyży i kierujemy się na Mysią 13, gdzie znajduje się kilkupiętrowy Concept Store z butikami @Orska, @Balagan Studio, @cos, @MUI itd. Tutaj utykamy na dobre i dopiero telefon od przyjaciół przypomina nam, że trzeba wracać, bo grill już rozgrzany. 

Paryż? Nie – Warszawa! Mówi się, że każdy „Warszawski Słoik” nie lubi tego miasta. Ja, choć od dawna już zabrałam swoje ogórki i pojechałam z nimi do Trójmiasta – podziwiam to miasto. Kiedyś zniszczone przez wojnę i komunizm – dzisiaj na nowo kwitnie.

 

Mimo ponagleń zatrzymujemy się na dłużej w butiku @ORSKA. Od lat z uwagą obserwuję rozwój Ani Orskiej i kibicuję jej z całego serca. Uwielbiam jej biżuterię – czasami mocną, przeskalowaną, niemal męską, a czasami delikatną i lekką. Bardzo lubię pierwsze wzory Ani – bransolety z linki żeglarskiej zamykane na szekle. Proste i piękne, do dzisiaj można je kupić w butikach Ani. Mnie od dawna fascynują naszyjniki ORSKA – każdy z nich jest inny, każdy ma swoją historię.

 

Naszyjnik RUNDO znajdziecie na stronie www.orska.pl

Po południu spotykamy się z @dobremaniery24, który oprócz dobrych manier (wiadomo) przynosi ze sobą aromatyczny gruziński chleb PURI, idealnie pasujący do grillowanych warzyw. Ten przepyszny, lekki, o chrupiącej skórce placko-chleb ma niesamowity smak, który jest różny w zależności od pieca i drewna zastosowanego do jego wypieku. Piecze się w specjalnych piecach TONO, wysokich i stożkowatych, a chlebki przykleja się do jego wewnętrznych ścianek. Kiedy chleb zaczyna się od nich odklejać – znaczy, że nadaje się do wyjęcia.

 

Chlebek PURI z gruzińskiej piekarni MARUKYAN przy Alei KEN 47 w Warszawie

Grillowane warzywa, wino, chlebek, dobrze towarzystwo – czego chcieć więcej?

Nie napiszę, ile wypiliśmy wina i o której zakończył się wieczór, bo nikt już nie patrzył na zegarki. Jedni rozmawiali o życiu, a inni omawiali epizody (i to wcale nie te najważniejsze:) serialu Star Trek. Ważne, że się spotkaliśmy, bo o to w całym naszym wyjeździe chodziło: o przyjaźń i czas dla bliskich, nawet, jeśli nie są najbliższą rodziną. :)

Anna

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów